TEST: TickLess

Czy TickLess rzeczywiście odstrasza kleszcze i czyni psa "niewidzialnym"? Czy nie przeszkadza psu? Czy udało mi się nie zamoczyć urządzenia pomimo codziennych spacerów nad morze? 
Kleszcze są zmartwieniem właścicieli psów głównie od marca do września, a w okresach mocniejszych wysypów spędzają nam sen z powiek. 


Sposobów jest kilka, ale tak szczerze sobie powiedzmy- jak metoda antykoncepcji- żaden nie daje 100% pewności, że się nie wpadnie.. na kleszcza! 
Zabezpieczać psa możemy:
EDIT: a. kropelkami, które zapewniają pełną ochronę na okres około 3-4 tygodni, są jedną z tańszych opcji dostępnych na rynku np Fiprex, Frontline. Dostaliśmy od Was wiadomości, że po 48h pies może się kąpać, jednak nie wiem czy dotyczy to wszystkich tego typu preparatów. 
b. obrożami, które zapewniają ochronę przez okres od 4 do nawet 9 miesięcy, które nie są wodoodporne i nieco tańsze- ich ceny dochodzą do 80 zł za największy rozmiar np Kiltix, 
c. obrożami, które zapewniają ochronę do 9 miesięcy, które są wodoodporne i ich cena dochodzi do 120-130 zł - Foresto
d. Tabletkami, które zapewniają ochronę przez okres około 3 miesięcy a ich cena sięga około 100 zł za tabletkę- Bravecto
e. naturalnymi kropelkami i preparatami skomponowanymi samodzielnie: przeczytacie o nich na blogu Damon Border Collie 
f. Urządzeniem elektrycznym typu Tickless.

Opcjonalnie możecie nie wychodzić z psem z domu.

Yak to?!
Kompletnie sprawa kleszczy została opisana na blogu Hebana - i tu Was odsyłam, a sama przechodzę do recenzji. W tym roku- dzięki uprzejmości sklepu Psiesmaki,  który jest wyłącznym dystrybutorem TickLess w Polsce- Niuchacz jest chroniony przez to tajemnicze dla niektórych urządzenie. 


TickLess to urządzenie, które poprzez wysyłanie ultradźwięków zaburza wyczuwanie/rozpoznanie psa przez kleszcze. 
Jak podaje sklep Psiesmaki:
Pies z zawieszonym na obroży urządzeniem staje się dla pasożyta „ niewidoczny” – bo ultradźwięki, niesłyszalne dla ludzi i zwierząt skutecznie zaburzają działanie narządów Hallera, którymi pajęczaki posługują się polując.
Zaraz przy pojawieniu się TickLess'a w Polsce, pojawiły się także "głosy rozsądku" na rasowym forum podające, że wspominany narząd Hallera jest narzędziem węchu kleszczy (wyczuwają one ofiarę po zapachu poty, wydychanego dwutlenku węgla, ale też temperatury ciała), a więc w jaki sposób ultraDŹWIĘKI mogą działać na węch?
Nie wnikałam bo ani nie jestem biologiem, ani nie znam się na organach kleszczów - istotne dla mnie było aby urządzenie działało- bez względu na to na jaki narząd kleszcza miałoby działać.

TickLess polecany jest osobom, które nie chcą używać chemicznych środków do ochrony psa. Z mojej strony takich obaw nie odczuwam co do obroży czy kropli- nie mogę jednak przekonać się do tabletek Bravecto, które pies zjada, i które działają na psa od środka. Wolę te bardziej "zewnętrzne" metody ochrony przeciwkleszczowej.
Jakie psy mogą nosić urządzenie TickLess? 
W sumie to wszystkie także suki ciężarne i karmiące, szczeniaki, psy starsze z gorszym stanem fizycznym, psy z alergiami na niektóre substancje zawarte w obrożach czy kroplach. Polecane są także psom, które mają styczność z dziećmi.

Gdzie kupicie TickLess?
Urządzenie kupicie tylko u oficjalnego dystrybutora- sklepu Psiesmaki.com TU  w cenie 60 zł, co przy jego żywotności do 10 miesięcy daje jedynie 6 zł miesięcznie. To stosunkowo mało.



TickLess jest urządzeniem elektrycznym- dlatego też zalanie go wodą może grozić zepsuciem. Przede wszystkim TickLess opiera sie na wysyłaniu fal ultradzwięków, które nie są słyszalne dla psa i ludzi. Co pisze sklep Psiesmaki.com o działaniu urządzenia:
Działanie TickLess jest oparte na emisji na odległość 1,5-2 m ultradźwięków o długości fali zaburzającej zdolność rozpoznawania przez kleszcza zbliżającej się potencjalnej ofiary.
TickLess działa nawet do 9-10 miesięcy przy czym należy je uruchomić wyciągnając z niego zawleczkę- co okazało się być dla mnie dośc... wymagającym zadaniem. 


Aby móc w szybki sposób zdjąć TicLessa przed wejściem psa do wody lub łatwo zmieniać obrożę (a mamy ich sporo więc robię to dość regularnie) zawiesiłam go na holderze do adresówek od DogStyle. Pierwszy raz korzystałam z tego typu rozwiązania więc nie ukrywam, że przez pierwsze parę spacerów co 3 minuty wołałam psa aby sprawdzić czy aby napewno ma nadal na szyi zawieszkę.
Muszę przyznać, że pomimo wielokrotnego zdejmowania i zakładania holderu na obrożę nadal trzyma on tak samo! Niuchacz jest odwoływalny od wody praktycznie w 100% więc nie miałam problemu ze zdjęciem zawieszki przed wejściem do morza czy stawu. Jak dotychczas TickLess nie był zalany wodą.

Praktycznie codziennie sprawdzałam czy urządzenie działa poprzez naciśnięcie szarego przycisku na jego przodzie. Jeśli zapali się czerwona lampka w środku- co zobaczyć mogliście na filmie- oznacza to, że TickLess nadal chroni psa przed kleszczami.



Na samym początku także obawiałam się "dzwonienia" zawieszki na szyi psa czy tego, że będzie ciężka i będzie mu zwyczajnie przeszkadzać. W przypadku Niuchacza tego nie zaobserwowałam, lecz mam wrażenie, że psy do około 10 kg mogłyby czuć się źle z dość sporym urządzeniem na szyi.

Co natomiast przeszkadza mi i o czym dowiedziałam się dopiero po jakiś 2 tygodniach od rozpoczęcia używania urządzenia to to, że nie powinno być ono zawieszone razem z adresówką ponieważ w ten sposób mogą zostać zakłócone fale emitowane przez urządzenie i TickLess może nie działać w sposób prawidłowy.
Ogromna szkoda bo adresówek mamy sporo i musiałam nieźle kombinować jak zrobić tak aby nie nosić ich obok siebie- a najczęściej używałam wtedy obroży z naszytym numerem telefonu (jak na przykład ta niebieska od Modnej Kozy).


Na wszelkie dłuższe wycieczki czy wyjazdy nie wyobrażam sobie nie zabierać adresówki więc zdarzało nam się łamać ta zasadę. A tym bardziej jak dostaliśmy cudowną owcę z Jagnię Craft! O tym jakie były efekty noszenia TickLessa z i bez adresówki przeczytacie za chwilę.

Przez pierwsze 2 tygodnie - nieświadoma- nosiłam TickLessa z adresówką. Po tym jak zostałam poinformowana o tym, że nie powinno się tych dwóch rzeczy "mieszać" starałam się aby zakładać zawieszkę i urządzenie albo osobno albo tak żeby nie były blisko siebie.
Przez ostatnie 3 tygodnie Niuchacz nosił tylko obroże z naszytymi danymi ponieważ pojawiło się więcej kleszczy i wolałam nie kusić losu.

Czy podczas noszenia TickLess'a pies przyniósł ze spaceru kleszcze?
Tak. Tych chodzących, świeżo złapanych naliczyłam łącznie 5, z czego 3 były przyniesione z tego samego miejsca. Kleszcze przynoszone były w różnych odstępach czasu od połowy kwietnia do teraz.

Czy pies podczas noszenia TickLessa miał wbite kleszcze?
Niestety tak. Dwa dość mocno opite kleszcze. Jeden na klatce piersiowej, drugi na głowie, w odstępach około 3-4 dni od siebie, gdy TickLess był noszony bez adresówki więc nic teoretycznie nie mogło zakłócić jego działania.

Od 2 tygodni na psie nie znalazłam żadnego kleszcza jednak nie wiem czy w trakcie używania TickLessa kleszczy opitych nie było więcej- ponieważ zwyczajnie mogły z psa spać. Te, które były po dotknięciu od psa od razu odpadły więc były na nim dłużej niż 1 dzień.


Na zupełnym początku użytkowania urządzenia nie widziałam żadnych kleszczy- nie wiem na ile była to zasługa samego TickLessa czy jeszcze braku dużej ilości kleszczy w naszej okolicy. Byłam bardzo zadowolona do momentu wysypu kleszczy w naszej okolicy- muszę przyznać szczerze, że TickLess nie dał rady.
Oczywiście- jak pisałam na początku żadna metoda nie da nam 100% pewności, a my jako właściciele powinniśmy po każdym spacerze obejrzeć psa (i siebie!!!). Nawet najdroższa metoda nie da nam pełnej pewności co do tego, że kleszcz nie wbije się w psa.
TickLess może być użyty jako dodatkowa metoda ochrony psa, jednak wydawać 60 zł, aby zakroplić psa za kolejne 30 zł lub kupić obroże za około 70-90 zł to już finansowa ekstrawagancja. I rozrzutność. Nie wiem czy działanie TickLessa uzależnione jest od psa czy regionu w jakim mieszkacie. W naszym przypadku niestety sie to nie sprawdziło bo 2 wbite kleszcze to dla mnie AŻ dwa wbite kleszcze. Te, które po psie chodzą mogę pominąć ponieważ złapane "mechanicznie" poprzez wbiegnięcie psa w kleszcza mogą po prostu nie zdążyć się odczepić.

Rok temu używaliśmy Foresto. Nie mieliśmy żadnego wbitego w psa kleszcza. Niestety z nim TickLess przegrał z kretesem i właśnie czekamy na obrożę.
Przed napisaniem recenzji poinformowałam polskiego dystrybutora TickLess o efektach używania urządzenia i o przypadkach kleszczy jakie pojawiły sie na psie.

Czy używaliście do ochrony swoich psów TickLess'a? Jakie były efekty? Jakich preparatów używacie do ochrony swoich psów przed pasożytami? 



EDIT (25.03.2017)


Otrzymałam oficjalną prośbę od aktualnego dystrybutora TickLess w Polsce - Artura Woźniaka z firmy Provect - o uzupełnienie recenzji o dokładną instrukcję, jakiej nie udzielił mi poprzedni dystrybutor i co według aktualnego dystrybutora mogło mieć wpływ na wynik testu.


Korzystając z TickLess Pet należy wiedzieć/pamiętać:
- aby urządzenie w miarę możliwości zawiesić tak, aby głośniczek emitujący ultradźwięki skierowany był w kierunku zwierzęcia
- TickLess powinien pozostawać na psie również po powrocie do domu (kleszcze mogły zostać przyniesione do domu wcześniej i mogą wytrzymać bez pożywienia do 4 lat)
- adresówka nie ma wpływu na funkcjonowanie urządzenia, tak długo jak nie przykrywa ona głośniczka emitującego ultradźwięki
- wilgoć nie uszkadza urządzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz