TEST: Kong Flyer Frisbee

Czy Kong Flyer Frisbee to... frisbee? Czy nadaje sie do rzucenia psu? Jak sprawdził się w roli szarpaka?

Od sklepu NaszeZoo dostaliśmy paczkę. Niespodziankę!
Kocham niespodzianki więc czekałam na przesyłkę z niecierpliwością jednak nie macie pojęcia jakie było moje zdziwienie gdy ją otworzyłam...
Pisałam, że nie chcę karmy, pisałam, że nie używamy szamponów i innych wynalazków do pielęgnacji sierści, ale zapomniałam dodać, że FRISBEE to takie, którym można rzucić psu, a nie gumowy naleśnik.
Zapomniałam i to dostałam- "frisbee" Konga. 


Kong Flyer Frisbee mimo magicznego słowa w swoje nazwie frisbee dla mnie nie jest. Jest to zabawka, którą możemy się z psem poszarpać, pies może to poaportować, ale dla mnie wykluczone jest rzucanie takiej zabawki psu. Dlaczego?
Przede wszystkim zabawka tego typu lata bardzo nieprzewidywalnie. To oznacza, że pies ma bardzo trudne zadanie- nawet jeśli potrafi łapać frisbee! A to utrudnione zadanie jeśli psu nie wyjdzie (czemu się wcale nie dziwie!) może spowodować, że pies się zdemotywuje, straci chęć na zabawę, nie będzie miał z tego frajdy- a tego chyba nie chcemy!
Co więcej taka zabawka jest po prostu bardzo trudna do rzucenia. Wygina się we wszystkie strony, nie ma praktycznie żadnych właściwości lotnych. Dogfrisbee zakłada, że pies powinien je łapać w locie- a co ma zrobić jeśli ono nie lata (pomijam umiejętności lub ich brak przewodnika :) ) i nie ma szans aby pies złapał je w powietrzu?



Aby pokazać Wam, że Kong Flyer Frisbee NIE JEST frisbeenagrałam krótki filmik porównujący go z popularnym (i moim ulubionym) Hero Xtra235 w wersji Distance. Porównanie opiera się na floaterze oraz dwóch trickach, które w przypadku robienia ich Kong'iem wymagały ode mnie bardzo dużego skupienia i wysiłku. Podczas tego wiele razy dysk Kong'a wypadł mi z dłoni jednak w porównaniu wykorzystałam tylko te momenty, w których zabawkę złapałam.
Warto abym dodała, że we frisbee nie jesteśmy mistrzyniami więc proszę nie oceniać moich umiejętności zbyt krytycznie :) 


Na filmie możecie zobaczyć jak bardzo miękki jest Kong- i jak zachowuje się po wyrzuceniu. Dużo gorzej wygląda to jak rzucamy na odległość 2-3 metrów (dalej się realnie nie da)- zabawka po prostu opada jak naleśnik na ziemie nie dając psu szans na złapanie. Próbowałam rzucać Niuchaczowi dysk jednak po paru nieudanych próbach przestałam to robić- wolę wysyłanie do zabawki po zrobieniu sztuczki lub w zwyczajnej zabawie.

Pomimo tego, że byłam bardzo- bardzo (o czym szybko poinformowałam przedstawicieli sklepu) sceptycznie nastawiona do produktu- po wyjściu na dwór szybko zmieniłam zdanie. Zabawka Kong'a sprawdza się znakomicie w SZARPANIU! 

Jest wręcz do tego rewelacyjna! Kong'a bardzo łatwo się trzyma, nawet jeśli pies biegnie "na nas" z dość dużą prędkością może spokojnie uwiesić się na niej i jest to bezpieczne i dla nas i dla niego. Zabawka bowiem dość fajnie się rozciąga przez co amortyzuje szarpnięcia. Możecie zobaczyć to na poniższych filmie gdzie Julka szarpie się Kong'iem z Bajką- która robi to naprawę mocno!


Moje pierwsze obawy dotyczyły trwałości materiału. Tak wiem- to Kong, ale było już parę niewypałów jak na przykład Kong Squeeze, który nie sprawdził się u wielu osób.
Zapobiegawczo- i jak się okazało niepotrzebnie- zrobiłam nawet szybciej zdjęcia, żeby mieć porównanie przed i po.
Pierwsze szarpanie i moje ogromne zdziwienie- nie ma nawet rysy! Zabawkę mamy juz ponad miesiąc, zabieram ją na każdy trening frisbee aby nagradzać psa i.... nic!



Niuchacz uwielbia Kong'a Classic. Po wypełnieniu może biegać z nim jeszcze z godzinę podrzucając, gryząc, bawiąc się nim więc nie miałam wątpliwości, że i ta zabawka przypadnie mu do gustu.
Guma nie śmierdzi, jest super do gryzienia, mamlania i samodzielnej zabawy. Z zabawki Kong Flyer Frisbee można zrobić naleśnika, położyć się na trawie i kulać z nią w pysku.

Kong Flyer Frisbee dla Niuchacza jest super motywatorem- już wiem, że jest to jego ulubiony szarpak! Wygrywa nawet z futerkowym szarpakiem od DogStyle!
Niuch nie lubi brudnych zabawek- tu niestety często po obślinieniu przykleja się piasek więc po paru chwilach trzeba ją wytrzepać (i koniecznie biec wtedy zygzakiem!) i zabawka nadaje się do dalszej zabawy!

Pomimo tego, że nie byłam dobrze nastawiona od zabawki Kong'a teraz jestem bardzo zadowolona.
Jak podkreślałam wcześniej- nie jest to dla mnie frisbee. I nigdy nie będzie! Ale świetnie sprawdza się na treningu frisbee gdzie mogę ją spokojnie położyć przy innych dyskach i podać psu w momencie gdy chcę go nagrodzić na dobrze wykonane zadanie. Jednak robię to wysyłając psa do zabawki lub podając mu ją- nie rzucam jej bo po prostu nie da się tego dobrze zrobić.


Nie jest to moim zdaniem "must-have". A dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że wiele osób uważa to za frisbee i tak też z tego typu zabawką postępuje.
Frisbee to nie piłka, nie wystarczy go rzucić. Szczególnie zabawki tego typu, które nie latają i mogą być dla psa niebezpieczne!

Ogólne wrażenie- super, ale jako zabawka do szarpania i wspólnej zabawy z psem. Niestety- zabawka unosi się na wodzie tylko jeśli położona jest "do góry dnem" więc nie ryzykowałam rzucania jej do stawu, mimo, że byłaby super aportem.
Zabawka jest moim zdaniem dość bezpieczna dla zębów psa- nawet jak wpada w nią z dużą prędkością- nie ma możliwości zaczepienia czy wbicia zbyt głęboko zębów. W najgorszym wypadku pies ześlizgnie się z zabawki i złapie ją jeszcze raz.

Kong Flyer Frisbee kupicie w sklepie Naszezoo.pl w cenie 36,90 zł 


A co Wy sądzicie na temat takich zabawek? Czy bawicie się ze swoimi psami  gumowymi"frisbee"? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz