TEST Szelki Front Range Truelove od TIP-TOP

Szelki dla psa - do biegania, na zwykły spacer czy do zadań specjalnych? Sprawdziliśmy jak podczas tych aktywności sprawdzają się szelki Front Range firmy Truelove.

Szelki otrzymałyśmy do testów od sklepu Tip-Top [KLIK] Miałam w planach przygotować test porównawczy między szelkami Truelove, a Ruffwear. W trakcie używania doszłam do wniosku, że szelki Truelove nie są wcale gorszą podróbką szelek Ruffwear czy Hurtta. Pomimo podobieństwa w wyglądzie szelek, nie odbiegają jakością od tych bardziej markowych.

Niuchacz średnio lubi szelki, a może bardziej nie lubi ich zakładania. Minutę później zapomina o całej krzywdzie. Szelki sprawdziłam przy bieganiu (super!), przy zwykłych spacerach (rewelacja! mogę iść na spacer z psem bez smyczy i móc go dobrze przytrzymać w konkretnych sytuacjach) oraz... do zamocowania na nich kamery sportowej (do tego posłużył mi zaczep na kask rowerowy).

             

Wykonanie
Szelki Front Range pomimo, że wyglądem przypominają i szelki Hurtty (która słynie z niezniszczalnych rzeczy) i szelki Ruffwear to wcale nie odbiegają od nich jakością wykonania.
Górna i dolna część szelek zrobione są z grubego, odpornego na zarysowania i zaciągnięcia materiału. Wewnętrzna część szelek wyłożona jest siateczką, która o dziwo- bardzo szybko wysycha.
Klamry może nie należą do najsolidniejszych jakie widziałam (lepsze ma na pewno Lupine). Nie są jednak nietrwałe- spokojnie mogłam złapać psa w biegu za uchwyt na górze szelek i klamry wytrzymały dość mocne szarpnięcie.
Taśmy są dość grube, posiadają odblaskowe przeszycie, które po zmroku bardzo mocno odbijają światło dzięki czemu pies jest bardzo widoczny. 

Użytkowanie 
Obawiałam się dyskomfortu psa w szelkach, ze względu na dość szeroki pasek biegnący między łapami. Szelki bardzo łatwo dopasować, mają możliwość 4 punktowej regulacji. Przednie paski, nierozpinane, możemy dopasować w dwóch miejscach, tak samo jak paski tylne, zapinane na klamrę, Jest to duża zaleta szelek- możemy praktycznie idealnie dopasować je do sylwetki psa. Niuchacz nosi je dość luźno- nie lubię gdy wszystkie taśmy są na syk dopasowane do psa, wolę gdy szelki swobodnie przesuwają się po ciele.
Tylne taśmy zachodzą nieraz pod łopatki psa- być może gdyby góra szelek była nieco dłuższa wyglądałyby inaczej. Być może to wina także mojej regulacji na zdjęciach ponieważ gdy poluźniłam przednie paski, całość przesunęła się nieco do tyłu. Nawet gdy paski są blisko łap psa, nie przeszkadza mu to zupełnie w ruchu! Nic nie krępuje, nie uwiera psa, mogłam bez problemu zrobić w szelkach pełny trening frisbee z odbiciami od ciała, flipami i overami.


Szelki Front Range posiadają dwa punkty zaczepienia smyczy- na grzbiecie psa (główne) oraz na przodzie, zaraz przy klatce piersiowej. Przyznam szczerze, że używam tylko głównego zaczepu, przedni jest mi zupełnie niepotrzebny, a tego typu rozwiązań do nauki nieciągnięcia nie uznaję (przedni zaczep może służyć do odwracania psa w naszą stronę gdy ten ciągnie, dla zainteresowanych poczytajcie o szelkach easy-walk). Pomimo używania, zaczep nie porysował się, jest też odporny na silniejsze pociągnięcia. Na przednie kółeczko możemy zaczepić adresówkę, po czym schować ją w siateczkową kieszonkę, która ochroni adresówkę przez zerwaniem.
To co uwielbiam w szelkach to nylonowa rączka, której zdecydowanie brakuje w szelkach Ruffwear. Ta w szelkach Truelove mogłaby być nieco większa, ale nie mogę na nią narzekać, ponieważ w łatwy sposób mogę też zapiąć na nią smycz.


Brudzenie i... czyszczenie! 
Szelki sprawdziłam nad morzem, w lesie, podczas grzybobrania, na treningu frisbee i na zwykłych spacerach. Szelki po bieganiu w mokrych mchach na dolnej części zabarwiły się lekko na zielono, po leśnym i polnym bieganiu nieco się zabrudziły. No dobra- może nie tak jak te na zdjęciu poniżej, którym dodałam dramatycznego wyglądu (w rzeczywistości nie łapią takiej ilości piasku).

Wyschnięty piasek wystarczy strzepać z szelek, można je także wyczyścić pod bieżącą wodą lub także użyć małej ilości mydła. Ja dodatkowo rzuciłam szelki do pralki- aby sprawdzić w jakim stopniu spiorą się z dolnej części lekkie zielone ślady od trawy i mchu. Szelki wyprałam w temperaturze 40 stopni, po praniu szelki wyglądały jak nowe, nie straciły koloru, nigdzie się nie odkształciły. Jedyny skutek to odklejenie się miejsca na napisanie adresu, na spodniej części szelek, jednak nie jest to dla mnie aż tak istotne.


          

Bałam się, że po morskiej kąpieli szelki będą bardzo długo schły na psie- nic bardziej mylnego. Szelki po moczeniu wyschły (jesienią) w około 2 godziny, po praniu były suche już po 15 minutach. Podejrzewam, że w ciepłe, letnie dni szelki będą wysychały błyskawicznie.



Cena i dostępność 
Szelki Front Range kupicie w sklepie Tip-Top [KLIK] w cenie 159 zł, w rozmiarach od XS do L (my mamy rozmiar M) oraz w trzech kolorach do wyboru: czarnym, zielonym i pomarańczowym.

UWAGA! KOD PROMOCYJNY! 
Dla pierwszych 20 osób mamy aż 20% zniżki na zakup szelek, w koszyku wpiszcie kod: niuch-niuch 

Podsumowanie dziś będzie w nowej wersji i stąd kieruję ogromną prośbę o komentarz czy taka graficzna prezentacja jest dla Was przydatna i czytelna- jeśli tak, wprowadzę ją do wszystkie testów jakie były i będą.


Czy podobają się Wam szelki Truelove? Jak oceniacie ich wygląd i zastosowanie jako szelek spacerowych, a może są bardziej dedykowane psom aktywnym? Czy skorzystacie z rabatu? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz