Pies vs kot


Jak zmienia się relacja psa z kotem po 9 dniach wspólnego mieszkania?


DZIEŃ I
Pies po wejściu nie zauważa kota, który z ciekawością obserwuje gości w domu jednak nie chce kontaktu z psem. Po obfitym przywitaniu się psa z domownikami, ten zaczyna interesować się kotem. Psu dajemy ulubioną piłkę- próba odwrócenia uwagi i ekscytacji kotem na zabawkę zakończona sukcesem. Pies 3 godziny autystycznie bawi się piłką: miętoli, dziamga, podrzuca, bawi się sam widocznie wyładowując emocje na zabawce i nie wykazuje zainteresowania kotem.

DZIEŃ II
Pies nie jest zupełnie zainteresowany wsadzaną do pyska piłką; jęczy, piszczy pod drzwiami pokoju, w którym jest kot. Gdy kot wychodzi- pies do niego doskakuje, kot atakuje dziurawiąc psu nos. Leje się krew jednak nie ma to pozytywnego skutku, pies ponownie chce bawić się z kotem. Kot atakuje leżącego na podłodze psa- warczy, syczy, jest bardzo zdenerwowany obecnością, nawet w miarę spokojnego (zmęczonego spacerem) psa. Pod naszą nieobecność pies po raz pierwszy zjada kocią karmę z kociej miski.


DZIEŃ III
Pies reaguje na nasze komendy, gdy ma leżeć przy kocie, jednak uciekający cel nadal jest kuszący i pies goni kota parokrotnie, za karę ląduje w pokoju sam. Spokojnie przechodzący kot koło psa nie sprawia większych problemów, o ile jest pod naszą kontrolą. Nie zauważam spięć między kotem a psem tego dnia; kot zachowuje się normalnie, pije wodę z miski psa, ten nie reaguje.

DZIEŃ IV
Zwierzęta przebywają blisko siebie nie zwracając większej uwagi na "przeciwnika", dopóki ten się nie poruszy. Nie dochodzi między nimi do bójki, pies od czasu o czasu jęczy w obecności kota, temu już bardzo rzadko zdarza się syczeć czy warczeć na psa. Zwierzaki piją z jednej miski- naprzemiennie- nie przeszkadzają sobie w jedzeniu. Pies sam z siebie zachowuje się w miarę spokojnie (co jakiś czas wydaje z siebie jęk) gdy jest blisko kota, ten nadal jest poddenerwowany.


DZIEŃ V
Kot jest bardzo zainteresowany psem, który bawi się piłką (dziamga, miętoli, podrzuca, pcha nosem). Na tyle, że podchodzi blisko i przygląda się psu, który widząc kota nie zwraca na niego uwagi. Piłka turla się w stronę kota, który zaczyna się nią bawić, pies nie reaguje. Gdy kot odchodzi, pies podejmuje piłkę i bawi się nią jak poprzednio. Gdy idziemy spać, pies leży na posłaniu do pokoju wchodzi zainteresowany kot. Siada w wejściu i obserwuje, pies jest lekko zdenerwowany, jednak nie wstaje z posłania.

DZIEŃ VI
Kot leży na podłodze w odległości 1,5 m od stołu przy którym siedzę. Przy mnie siedzi zrelaksowany pies, który spokojnie spogląda w stronę kota, który także wydaje się nie przejmować sytuacją. Kot wstaje, idzie w stronę misek, pies nie reaguje, kładzie łeb na podłodze i odpoczywa po porannym spacerze. Gdy zwierzęta się spotykają, pies spokojnie oczekuje na reakcję kota, gdy ten odchodzi pies nie reaguje. Robimy porządki, kot zaciekawiony wącha każdy przedmiot, który zmienił miejsce, dochodzi do gonitwy, pies ląduje dwukrotnie w pokoju z reprymendą, po tym znacznie się uspokaja. Najgorszą do zniesienia przez psa sytuacją jest ta gdy kot zeskakuje z szafy. Wieczorem, gdy kot robi to z hukiem, pies podnosi tylko łeb, aby po chwili znowu położyć go na dywan.

DZIEŃ VII
Pies znowu wpada w fazę ganiania kota; wielokrotnie musimy odwoływać psa od kota i wpatrywania się w niego. Pies jest jak zahipnotyzowany, łapie zawieszki, obserwuje każdy ruch kota. Kot jest spokojny, nie syczy na psa, nie wykonuje nerwowych ruchów, które mogą prowokować psa. Pies bez dłuższego spaceru zachowuje się nerwowo przy kocie. Gdy wieczorem wychodzimy na miasto, kot i pies zostają z młodszym bratem, który informuje po powrocie, że zwierzęta był spokojne, nie zwracały na siebie uwagi.

DZIEŃ VIII
Pies jest spokojny, obserwuje kota, jest w stanie zjeść w normalnym tempie śniadanie w jego obecności. Nie obserwuję napastliwego wpatrywania się w kota i gonitw; kot także jest spokojny, nie wygląda na zdenerwowanego w obecności psa. Wieczorem wszystko psuję gdy chcę dać psu suchą kromkę chleba za prostą sztuczkę, lecz w obecności kota.



DZIEŃ IX 
Pies od rana zupełnie nie jest zainteresowany kotem, nie podchodzi, nie wącha, nie piszczy. Zupełnie jakby go nie było. Kot jest spokojny, zrelaksowany, nie przeszkadza mu towarzystwo psa. Wyjeżdżamy z dobrymi myślami na kolejną wizytę; w domu moich rodziców Niuchacz wpada na kota babci; piszczy, kot daje się spokojnie obwąchać psu. Po minucie ekscytacji, pies kładzie się przy naszych nogach, bez żadnych upomnień spokojnie zasypia.



Jak zmienił się kot?
Ko atakował psa, syczał na niego i warczał, dawał wyraźne znaki, że nie jest zadowolony z obecności psa w swoim mieszkaniu. Już po 4 dniach był zdecydowanie bardziej zrelaksowany, mniej nerwowy, nie zdarzało się atakowanie psa bez powodu. Kot nie ucieka przed psem, spokojnie przechadza się po mieszkaniu; przestaje obserwować go z szafy. Raz, bez użycia pazurków, kot zachęcał psa do zabawy, jednak w obawie przed powrotem jojczenia, nie pozwoliłam psu na odpowiedź.

Jak zmienił się pies?
Pies praktycznie ciągle chciał bawić się z kotem, podchodził i nie mógł pojąć, że kot nie odpowiada na jego zaczepki. Traktował go na jak małego psa. Dodatkowo, jedzenie w obecności kota znikało w 10 sekund, a zwykłe leżenie na kanapie było obserwowaniem kota z innej perspektywy. Już po paru dniach pies przestał reagować na przebiegi kota po mieszkaniu, spokojny kot był często ignorowany. Zdarzały się dni czy sytuacje gdy pies znów wpadał w stan umysłu sprzed paru dni; odizolowanie go pomagało w powrocie rozumu.

Jak reagowaliśmy? 
Przede wszystkim, krzyki i siłowe rozwiązania (jak zaciągnięcie na miejsce) nie pomagały psu w poradzeniu sobie z tą sytuacją; po 2 dniach przestaliśmy to robić nie widząc efektów.
Pomagało odizolowanie psa od wszystkich bodźców, przez zamknięcie go w naszym pokoju, pies do pokoju wchodził sam, w krytycznej sytuacji dostał dużą reprymendę słowną. Przy każdym dobrym zachowaniu, zignorowaniu kota psa mocno nagradzaliśmy słownie lub zabawą (nigdy smakołykami, pies zupełnie tracił dla nich głowę). Pies po paru dniach chętnie przychodził do nas "na mizianie" po zignorowaniu przechodzącego przy nim kota. Nie wydawaliśmy psu zbędnych komend.

Jak będziemy działać? 
Spokojnie do celu. To było tylko 9 dni, nie wiem czy uda nam się spędzić jeszcze tyle z tym samym kotem (który nie jest przyjaznym kotem, także dla ludzi) aby osiągnąć pełny spokój. Już zauważyłam zmianę w zachowaniu psa przy bardziej zrównoważonym kocie. Na kolejny wyjazd chcę przepracować metodę bandażowania/ owijania psa aby łatwiej radził sobie w trudnej i stresującej sytuacji.



A jak Wasze psy reagują na koty? Czy żyją w zgodzie? A może każdy napotkany kot jest celem? Może macie sprawdzone sposoby radzenia sobie w takich sytuacjach?  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz