3-2-1- time. Sezon frisbee 2017 (cz 1)

fot. Tomasz Mońko
 Przeczytaj część pierwszą naszych zmagań podczas frisbee sezonu 2017!


Ostatnie zawody frisbee w tym sezonie za nami, czas podsumować długi i bardzo dobry sezon 2017! Działo się tak dużo, że podzielę wpis na 2 części. Na ten rok mieliśmy plan odwiedzić wszystkie zawody z serii Latających Psów (i udało się to w 100%) i na ile pozwoli czas i finanse także zawody Dog Games. Nie planowaliśmy żadnych wyjazdów zagranicznych oraz seminariów.

Dog Games Spring 2017 
Jak co roku - rozgrzewka psiego i ludzkiego umysłu przed Latającymi. Jechałam z chrapką na choć jedną udaną dystansówkę, ale jak to bywa z takimi założeniami... nic z tego nie wyszło. ThrowNGo zwalone po całości (16 pkt), SPTF słabe dwie rundy (po 11 i 13,5pkt) pokazały, że w sumie dobrze zrobiłam jadąc do Kaput bo dostałam duży kubeł zimnej wody na głowę. Udało nam się za to dostać do przebiegów równoległych Time Trial, w których wygrywałyśmy nawet z bardzo szybkimi psami! W ostatnim biegu o podium Nuta przegrała o głowę z szybkim borderkiem, ale było blisko! Skończyłyśmy na 4 miejscu równoległego Time Trial. 

Latające Psy Poznań 2017
Ależ nie mogłam doczekać się tych zawodów! Uwielbiam te w Poznaniu za zawsze liczną publiczność, dużo miejsca na spacerki z psami i ogólną świetną atmosferę. Tym razem freestylowanie oddałam Michałowi, startował w na lv1 i na pewno wiele osób zadaje sobie pytanie dlaczego, skoro ja już startowałam na lv2 i mamy dość doświadczonego psa. Przed zawodami Michał zdecydował, że jeszcze w tych zawodach chce startować na niższym poziomie. Umiejętności psa i człowieka nijak miały się jeszcze do ich zgrania więc finalnie wystąpili na lv1, na którym poziom w tym roku był - nie oszukujmy się - bardzo wysoki.
fot. Tomasz Mońko

Po pierwszym freestylu Michał i Nutellą byli na 5 miejscu uzyskując 81 punktów i bardzo dobre oceny za Team,aż 28,5 pkt!

Jakieś 10 sekund przed końcem występu, Nuta wskakując na plecy Michała (ćwiczone milion razy wychodziło za każdym razem..) zaczepiła się jedną łapą i poleciała na ziemię. Jak usłyszałam jej pisk to wiedziałam, że Michał nie będzie chciał kończyć układu (słusznie), pomogłam im się pozbierać i po konsultacji z weterynarzem i oględzinach psa, okazało się, że nic się nie stało oprócz psiej paniki i naszego strachu.
Na każdych zawodach zdarzają się zahaczone psie łapy przy overach, paskudne odbicia od ciała, a co gorsza crashe i brzydkie upadki. To trudna sytuacja dla przewodnika (choć to i tak zależy...), bo pomijając oceny sędziów, musi zmierzyć się z poczuciem, że to on najczęściej zawalił sprawę. Miałam nadzieję, że Michał szybko się pozbiera i na niedzielę wyjdzie ze świeżą głową. Tak też się stało, w drugiej rundzie po (moim zdaniem) zarąbistym początku popłynęli, zdobyli 89,1 pkt (najwyższą ocenę drugiego dnia) i wskoczyli na 2 miejsce!
      
fot. Tomasz Mońko
Ja z Nutą w sobotę startowałyśmy w FarOut bez sukcesu, a w niedzielę po całych emocjach freestylowania Michała, w ThrownGo lv2. Startowałyśmy na początku stawki i od razu podniosłyśmy wysoko poprzeczkę - 60 puntów! Ostatecznie... nikt nas nie przegonił i zdobyłyśmy 1 miejsce w kat. ThrowNGo lv2! A przed nami były jeszcze Mastersy, które już raz wygrałam. Przed startami założyłam się z Michałem (który bronił się przed tym dobre parę miesięcy), że jeśli wygram tytuł Masters, będę mogła nauczyć go rzucać dystansówki. No i co? No i wygrałam po raz drugi tytuł Masters znowu uzyskując 60 pkt!
Z Poznania wracaliśmy przeszczęśliwi i przezadowoleni!

Latające Psy Wrocław 2017 
Ostatni raz na zawodach we Wrocławiu byłam chyba 3 lata temu. Kawał drogi, ale nie mogliśmy sobie tego odpuścić - zawody w formule łączonej UpDog i USDDN były Memoriałem Melisy Heeter. Do tego kategoria Open zapowiadała się doskonale - sama śmietanka polskiego i zagranicznego dogfrisbee, a wśród nich... mój Michał i moja Nutella! 


Po zawodach w Poznaniu (i komentarzach sędziów) padła decyzja - Michał z Nutą lecą do levelu 2. Nie mieli zbyt dużo czasu na zmianę układu, ale wystarczyło, żeby przygotować się na rundę Tossa! W trakcie pierwszego freestylu Nuta tradycyjnie musiała zrobić Michałowi psikusa i przy zig-zag'u stwierdziła, że musi się troszkę do mnie pocieszyć. Siedziałam za blisko, Nuta jeszcze szukała mnie wzrokiem podczas figur. Poleciało im mocno po skuteczności, parę elementów nie wyszło i po pierwszej rundzie zdobyli 43.394 pkt (28,9/40 pkt). I znowu, jak w Poznaniu, musiałam ratować najlepszy team świata! Musicie bowiem pamiętać, że sportowca średni ani dobry wynik nie interesuje. Po tym przyszedł czas na tossa. 2 tygodnie kłótni i walk na treningach, wreszcie na parę dni przed wyjazdem znalazłam sposób na Michała i stabilne rzuty na 3 strefę! Wyszli na pole i nastukali 18 punktów! Prawie się popłakałam ze szczęścia!
W niedzielę Michał i Nutella mieli przepiękną rundę freestyle zdobywając 52,802 pk (35,2/40 pkt) i ukończyli zawody na 18 miejscu na 32 drużyny. Ja niestety po euforii z Poznania miałam bardzo słabe rundy dystansowe, nie mogłam się zgrać z psem i tak jak w przypadku DG Spring, wróciłam do domu z niczym.

         

Początek sezonu był dla nas bardzo udany. Ja wielokrotnie sędziowałam różne kategorie, zaczęliśmy jeździć wreszcie razem na zawody. Po Wrocławiu zupełnie nie mieliśmy czasu na treningi ze względu na zbliżający się sezon turystyczny, a na najbliższych zawodach w Gdyni to ja miałam robić z Nutą freestyle! Jak nam poszło? O tym w drugiej części :)
Bilans po 3 zawodach: 1 x 1 miejsce, 1 x 2 miejsce, 1 x tytuł ThrowNGo Master.

fot. Flash&Fetch photography

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz