Po godzinach: It’s all about… » Niuchacz Testy psich produktów, karm, przysmaków i trochę o naszym życiu z psem nad morzem.

Dogfrisbee / Lifestyle

Po godzinach: It’s all about…

Czy wszystko kręci się wokół kolorowego talerzyka? Czy osiągnęłyśmy sukces? Po co trenować?

Frisbee! 

Od 3 lat startujemy z Nutellą w zawodach frisbee. Debiutowałyśmy w kategorii Pro Toss&Fetch w 2013 roku na zawodach DCDC w Sopocie. Kolejny rok to dwukrotne starty w czeskich zawodach (Welcome Summer oraz Brnenskie Psi Dni) , udział w DCDC Wrocław w Pro Tossie i debiut w Startersach znowu w Sopocie.
W latach poprzednich wszystko kręciło się wokół tego, aby sprawdzić czy pies poradzi sobie najpierw jako 14 miesięczny szczyl z wejściem na boisko i aportowanie dysku, później z presją 2 minutowego występu (przy czy presja legła głównie na mnie…).

Na ten sezon założyłam sobie nieco inne plany- coś osiągnąć. Czy to wysoki wynik w Tossie czy miejsce w pierwszej 5 w kategorii Starters na jednych z zawodów- nieważne. Chciałam móc wpisać sobie to COŚ w frisbowe CV.
I w tym roku się nam to udało!

DCDC Poznań
Tu już nie chodziło tylko o wyjazd na zawody, ale wyjazd dziewczynami z DiscoDogs. Nawet dla samego towarzystwa.

Startowałyśmy w SPTF, przy czym traktowałam to jedynie jako dodatek, atrakcję do całego wyjazdu- konkurencja dla wyjadaczy, do której nagle wskoczyli też amatorzy. Od początku sezonu zrobiłam… 2 treningi tossa z psem. Pewna dobrej łapalności i super szybkich powrotów psa, skupiłam się tylko na tym, żeby rzucać tak jak potrafię: na 3/4 strefę, z mocnym spinem. I przede wszystkim, żeby myśleć- o korygowaniu rzutów, o spokojnym ostatnim rzucie.

Po pierwszej rundzie zdobyłyśmy 21 p. i byłyśmy na 22 miejscu! W drugiej w głowie miałam tylko jedno: spokój. Spokojnie rzucić tak samo jak dzień wcześniej. Zdobyłyśmy 20 p, 13 miejsce na ponad 100 zespołów i to o czym w tym sezonie nawet nie myślałam…

Głównym powodem wyjazdu do Poznania była kategoria Starters. Całe przedsezonowe przygotowania tłukłyśmy vaulty. Tak tłukłyśmy, że nie miałyśmy przećwiczonych 4 stron świata i passingu, a układ freestylowy kończył się po minucie. Cóż bywa i tak więc po średnio udanym występie na 11 miejscu, wyszła nam równie średnio udana runda tossa i zawody skończyłyśmy na 13 miejscu na chyba 26 drużyn.
Nic jednak nie zepsuło euforii i radości po otrzymaniu kwalifikacji na finały.

fot. Agata Łapińska

DG Sopot
Zgłoszone znowu w kategorii SPTF przegrałyśmy… sama nie wiem z czym. Łącznie 23,5 p w dwóch rundach równie mogłyśmy zdobyć w jednej 😛 Ale zawody w Sopocie to nie rywalizacja, zupełnie nie chodziło mi tam o wynik, szczególnie w tej kategorii.

Tu bardziej chodziło o występ w Startersach. Ostatni trening przed zawodami na Kolibkach, nowa muzyka puszczona z auta…wszystko wyszło nam idealnie. A przynajmniej w moich oczach był to najlepszy free jaki zrobiłyśmy. Oczywiście nie udało się go powtórzyć na polu w Sopocie. Nie wyszły vaulty tłuczone przez pół roku, początek bez sensu powtarzałam zamiast płynąć dalej, dookoła świata wyszło.. kiepsko. Podskoki do nieba był podskokami do wysokości bandy, ale było naprawdę duszno i Nuśka była już nieco zmęczona.

Po freestylu byłyśmy 8. Widziałam co muszę robić- spiąć pośladki, nadgarstek i ciepać na 4 strefę w tossie. A Nuta miała to złapać, szczególnie po motywującej rozmowie z Madzią (która ma chyba jakieś magiczne moce!) I złapała- na 19 p i do domu wróciłyśmy z….

Pierwsze frisbowe podium! Boże, jak to cieszy. Czekając na wyniki wyczytano miejsce 8,7,6 – uff nadal nas nie ma. 5- nadal nie my! 4- tu nastąpiła chyba najdłuższa pauza w moim życiu- NADAL NIE MY! Mamy podium! Widziałam ten zaciesz na twarzy Michała i sumie już wiedziałam, że mam wstawać do miejsca 3.

fot Ala Matejuk/ Dog Games
fot. Agata Łapińska


Finał DCDC Warszawa 
Jak tylko dowiedziałam się, że mamy kwalifikacje obiecałam sobie, że pojadę choćby się waliło, paliło! Musiałam i koniec!
Pojechaliśmy w trójkę- ja, Michał i Nuśka. Braliśmy udział w Time Trial i Dog Dartbee- tak dla rozluźnienia. Jednak sama potraktowałam chyba zbyt poważnie występ w SPTF.
Wiatr był okrutny, jako osoba mało doświadczona nie potrafiłam sobie z nim poradzić, a sama Nutka, która zazwyczaj łapie większość rzuconych jej dysków miała problemy, aby złapać te kręcone wiatrem.
Pierwsza runda, pierwszy rzut- prosto w widownię. Prosto w kolorowe torby, kocyki, inne psy wpadła Nuta i nie mogła znaleźć dysku. Dzielna moja, szukała go nadal, nie zważając na dość ciężkie w takiej sytuacji warunki. Złapała po tym 3 rzuty, za całe 10 p co po takim rozproszeniu i jej i mnie teraz uważam za niezły wynik.

fot: ef8.pl

Przyznam szczerze, że byłam załamana. Nie zła na psa bo dał z siebie wszystko, zła na siebie, że tak wysoko powiesiłam sobie poprzeczkę i zapomniałam o najważniejszym- dobrej zabawie. „Kobieta zmienną bywa”- szybko stan lekko mówiąc „wkurw…” przeszedł w stan spokoju. Nałożyłam na siebie zbyt dużą presję wyniku, zapominając, że powinnam wyjść na pole startowe, rzucić psu dysk i się po prostu dobrze bawić.
W drugiej rundzie, zdobyłyśmy 9,5 p (19,5 p ) co osobiście uważam za wynik słaby. Tym bardziej motywuje mnie to do zdobycia kwalifikacji za rok i podwojenia punktów w z tego roku!

fot: ef8.pl


Dlaczego powstał ten post? 
Nigdy nie miałam w zamiarze opisywać naszych występów, treningów czy pisać relacji z zawodów. Ale występ w Finale, ten felerny rzut w publikę ( który teraz uważam, za naukę i pretekst do zwiększonej liczby treningów) popchnął mnie trochę aby opisać jak to wszystko wygląda.
W sobotę wieczorem, jeszcze przeżywając mało udaną rundę dostałam parę wiadomości, że ludzie mają nagrany nasz występ, że mają zdjęcia- że mają ten moment gdy Nutka wskoczyła w publiczność! Nie mam Wam tego za złe- ba, czekam, żeby to zobaczyć! 
Dla osoby, która staje przed sędziami, przed publicznością, przed psem, którego nie może zwieść– to zawsze mniejszy lub większy stres. Nawet jeśli w głowie ma się słowo FUN!
Ale ten FUN poprzedzony jest godzinami treningów samemu, godzinami treningów z psem, oglądaniem filmów na YT, dojazdami na seminaria, obmyślaniem strategii- ten FUN to naprawdę ciężka praca.

Nuśka naprawdę kocha frisbee 
fot: Gosia Grundland

I jeśli w nim pójdzie coś nie tak- czy to zniesienie przez wiatr dysku poza bandy pola, rzucenie zbyt blisko band co spowoduje uderzenie o nie psa, zły upadek psa po wysokiej ewolucji- to jednak jest mały zawód. Zawód tych godzin treningów i chęci pokazania się z jak najlepszej strony. Ten zawód z perspektywy publiczności może wyglądać ultra zabawnie- musicie mi uwierzyć, że dla zawodnika jest zupełnie odwrotnie.
I można mówić, że zawody to zabawa- ale to zawsze zabawa połączona z rywalizacją i każdy- bez względu co mówi- chce wypaść na nich jak najlepiej.

Bez względu na Finał-w tym roku osiągnęłyśmy sukces! 
Dziękuję też wszystkim, którzy ku mojemu nieraz dużemu zdziwieniu, poznawali i głaskali Niuchacza, za te miłe słowa w naszym kierunku!

O nas

Karolina i Nutella. Razem od ponad 6 lat niuchamy co w psim świecie piszczy! Karmy, zabawki, akcesoria – testy takich produktów i jeszcze więcej znajdziesz na blogu. A w parę weekendów w roku spotkasz nas całą ferajną na zawodach dogfrisbee.

Szukaj na tym blogu

Facebook

Unable to display Facebook posts.
Show error

Error: The user must be an administrator, editor, or moderator of the page in order to impersonate it. If the page business requires Two Factor Authentication, the user also needs to enable Two Factor Authentication.
Type: OAuthException
Code: 190
Subcode: 492
Please refer to our Error Message Reference.